Przejdź do głównej zawartości

 


Theodor Erdmann Kalide – rzeźbiarz brązu i żelaza

Był jednym z najbardziej znanych śląskich rzeźbiarzy. Jego lwy strzegą Gliwic i Bytomia.

Theodor Erdmann Kalide urodził się 8 lutego 1841 roku w Królewskiej Hucie. 6 dni później został ochrzczony w kościele ewangelicko-augsburskim w Tarnowskich Górach. Jego ojcem był inspektor hutniczy Johannen Gottielieben Kalide, matką zaś Charlotta Wilhelmina Beck z Nakła Śląskiego. Szkołę podstawową ukończył w Chorzowie Starym i w 1816 roku rozpoczął naukę w gimnazjum w Gliwicach.

Pierwszą pracę podjął rok później w Gliwickiej Królewskiej Odlewni Żelaza, gdzie pracował już jego brat. Zajmował się tam odlewaniem drobnych form użytkowych. Prawdopodobnie wtedy objawił się u niego talent artystyczny. Dlatego też podjął naukę w Modelarni Odlewów Artystycznych, pod okiem mistrza Fryderyka Ludwiga Bayerhausa. Mimo tego postanowił studiować w Królewskiej Akademii Artystycznej w Berlinie. Trafił tam w wieku 18 lat, jako wolny słuchacz. Szkolił się u najlepszych mistrzów fachu. Najpierw u Gottfrieda Schadowa, autora słynnej kwadrygi na Bramie Branderburskiej. 2 lata później przeniósł się do pracowni Christiana Roucha, który w berlińskiej odlewni założył oddział odlewnictwa brązu.

Po 10 latach nauki i praktyki u Roucha zostaje mianowany artystą akademickim w dziale rzeźby i cyzelowania. Wtedy też zakłada własną pracownię w berlińskiej dzielnicy Kölln. Od tej pory artysta związał się z odlewniami w Gliwicach i Berlinie, skąd otrzymywał zamówienia. Szybko stał się jednym z słynniejszych twórców berlińskich. Nie zyskiwał jednak zbyt wielu zleceń, przez co żył raczej skromnie.

W 1834 roku ukończył gipsowy model, a w 1838 rzeźbę „Młody faun z łabędziem”, potocznie nazwanej chłopiec z łabędziem. Jej pierwszy brązowy odlew zakupił Król Pruski, stanął na berlińskiej wyspie pawiej. W 1851 roku, to samo dzieło zostało wyróżnione podczas paryskiej wystawy i zakupione przez Brytyjską Królową Wiktorię, zdobi jej pod londyńską rezydencję. Następnie kopie stały się ozdobą wielu różnych fontann miejskich, gdyż odlewnia gliwicka proponowała żeliwną rzeźbę wraz z fontanną, za 150 talarów. Kalide 6 lat pracował również nad „Wazą prowincji pruskich”, która w 1838 r. stanęła w poczdamskim Sanssouci.

W 1844 roku szwagier, Franz von Winckler zamówił u Theodora rzeźbę „Bachantka na panterze”. Marmurowe dzieło przedstawiało nagą kobietę na panterze. Pełna ekspresji i zmysłowego erotyzmu rzeźba wywołała powszechne oburzenie i zgorszenie. W związku z tym wstrzymano inne zamówienia u artysty. Rzeźba w końcu znalazła się w Berlińskiej Galerii Narodowej, a obecnie w berlińskim Muzeum Karla Friedricha Schinckla w kościele Friedrichswerder.

Od tej pory owiany złą sławą Kalide przegrywał konkursy na stworzenie pomników, w czym niemałą zasługę miał król pruski Fryderyk Wilhelm IV. Dwa jego projekty Fryderyka Wielkiego i Fryderyka Wilhelma III przegrały z pracami innego górnośląskiego artysty Augusta Kissa. Pomniki miały stanąć na rynku wrocławskim. Ten ostatni był Kalidemu dobrze znany, gdyż razem praktykowali u Roucha.

Kopia pomnika Hrabiego Redena w Chorzowie

Na szczęście w 1853 zrealizował dwa inne dzieła. Pierwsze to pomnik Hrabiego Redena, który został odsłonięty 29 sierpnia 1853, paradoksalnie dokonał tego sam król pruski Fryderyk Wilhelm IV. Drugie zaś było pomnikiem jego szwagra Franza von Wincklera, stanął w Katowicach, obok dzisiejszego Pomnika Powstańców Śląskich. Przedstawiał antyczną czarę umieszczona na czworo graniastym cokole z medalionami Wincklera.

Ostatnim projektem Kalidego była ukończona w 1860 roku marmurowa rzeźba Matki Bożej z Dzieciątkiem. Zamówiła ją córka Wincklera, Waleska do kościoła św. Krzyża w Miechowicach. Figura przez wielu jest uważana za najlepszą w dorobku artysty.

W życiu prywatnym Theodorowi układało się bardzo różnie. Przez długi czas żył z młodą dziewczyną, która pozowała mu do „Bachantki”. W końcu się z nią ożenił, mieli dwójkę dzieci, jednak małżeństwo się rozpadło. Następnie artysta nie stronił od wyskokowych trunków.

Do Gliwic Kalide wrócił pod koniec życia, gdzie zamieszkał z bratem, niestety dostał udaru mózgu. Zmarł 23 sierpnia 1863 roku. Na własne życzenie został pochowany na cmentarzu zasłużonych hutników w Gliwicach. Jego nagrobek został odrestaurowany w 2005 roku, dzięki stowarzyszeniu „Gliwickie Metamorfozy”.

Co pozostało po rzeźbiarzu w naszej Metropolii?

Lew na bytomskim rynku

W1823 roku zafascynowany lwami ,Theodor Kalide praktykując jeszcze w pracowni Roucha, stworzył gipsowe modele „Lwa Czuwającego” i „Lwa Śpiącego”. Posłużyły one do odlewów w brązie i żeliwie. Rzeźby możemy spotkać w bardzo wielu miastach, w Metropolii Śląskiej mieszczą się w Gliwicach i Bytomiu. Pierwszy przy willi Caro, na ulicy Dolnych Wałów. Niegdyś w tym miejscu znajdował się jeszcze „Lew Śpiący”, który zaginął. W planach jest ustawienie tam jego kopii. Drugi wykonany w 1873 roku w berlińskiej odlewni Gladenbecka, był ozdobą bytomskiego rynku. Niestety w 1954 roku przepadł. Znalazł się całkiem niedawno w warszawskim zoo. Dość długo trwały rozmowy i przepychanki na temat Śpiącego Lwa. Na szczęście w chwili obecnej znów jest na swoim miejscu.

Chłopiec z Łabędziem

W Chorzowie i Gliwicach możemy jeszcze znaleźć kopię rzeźby „Chłopiec z łabędziem”. W pierwszym mieście umieszczono ją w 1912 roku, obecnie znajduje się na Placu Matejki. Zaś współczesny jej odlew, gliwicki mieści się przed pawilonem Działu Odlewnictwa Artystycznego Muzeum w Gliwicach. Do dzisiaj przetrwała za to rzeźba Matki Bożej z Dzieciątkiem, w miechowickim kościele.

Ciekawa jest także historia pomnika hrabiego Redena, odsłoniętego w 1853 roku, w Królewskiej Hucie. Tuż przed wojną 18 lipca 1939 roku, nieznani sprawcy strącili go z cokołu, za pomocą ciężarowego samochodu. Pomnik znaleziono tuż po zajęciu miasta przez Niemców, lecz nie nadawał się do użytku. W 2002 roku, udało się zrobić jego wierną kopię.

Obecnie w Chorzowie znajduje się ulica nazwana imieniem Theodora Kalidego. Na jej skrzyżowaniu z ulicą 3 maja, przetrwała do dzisiaj kamienica, w której artysta przyszedł na świat. Jest to jeden z najstarszych budynków w mieście.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

  August Karl Eduard Kiss – rzeźbiarz z Paprocan Pochodzący z Paprocan rzeźbiarz stał się jednym z najwybitniejszych artystów epoki. Niegdyś tworzył dla wielu różnych miast. Dzisiaj jego posągi są najchętniej fotografowanymi miejscami w stolicy Niemiec. August Kiss urodził się 11 października 1802 roku w Paprocanach (dzisiejsza dzielnica Tych).Był najmłodszym synem Augusta Heinricha Philippa Kissa. Jego ojciec wywodził się z rodu węgierskich protestantów. Od 1778 roku był zarządcą huty w Paprocanach, a następnie inspektorem królewskich hut i kopalń. W 1817 roku przeszedł na emeryturę, a rodzina przeprowadziła się do Mikołowa. August miał wtedy 15 lat. Wtedy też rozpoczął naukę w Królewskiej Hucie Żelaza w Gliwicach. Tam pod okiem Friedricha Ludwiga Bayerhausa, zdobywał pierwsze techniczne i artystyczne doświadczenie. W 1820 roku Kiss znalazł się w odlewni metali kolorowych w Brzegu, gdzie mógł pogłębiać umiejętności. Swoje dzieła odlewał głównie w żelazie, brązie i cynku. W 182...
  Franz Wachsmann – górnośląski laureat Oscarów Jest jedynym Górnoślązakiem, który otrzymał Oscara. Skomponował muzykę do ponad 200 filmów. Pracował z największymi gwiazdami i wytwórniami Hollywood swoich czasów. Franz Wachsmann urodził się 24 grudnia 1906 roku w Królewskiej Hucie. Był najmłodszym z 7 dzieci Otto Wachsmanna, żydowskiego przedsiębiorcy branży hutniczej i Rozalii z domu Perl. Dzieciństwo spędził w kamienicach przy obecnej ul. 11 Listopada 45 i 47. W jednym budynku wachsmannowie mieszkali, a w innym mieli przedsiębiorstwo. Jako 3-letnie dziecko podczas zabawy pochlapał sobie oczy wrzątkiem. Lekarzom udało się uratować mu zdolność widzenia, jednak odtąd musiał nosić grube okulary, poza tym przy bardzo słabym wzroku znacząco wyostrzył mu się słuch. Gdy miał 5 lat rodzina opuściła Królewską Hutę i udała się do Tworoga, a później Wrocławia, by około 1915 roku osiedlić się w Opolu. Franz już od 6 roku życia rozpoczął grę na fortepianie, a 6 lat później, jako 12-l...