Wydawałoby się, że tylko w bajce malutka dziewczynka, z biednego domu, może odziedziczyć ogromną fortunę, poznać hrabiego oraz w szczęściu i miłości przeżyć razem do końca dni, w cudownym zamku. Jak widać na Górnym Śląsku takie rzeczy zdarzały się naprawdę.
Joanna Schaffgotsch von Schomberg – Godulla, z domu Gryzik, urodziła się 29 kwietnia 1842 roku w Porembie (dzisiejsza dzielnica Zabrza). Przyszła na świat w biednej śląskiej rodzinie. Jej oboje rodziców pracowało u legendarnego „Króla Cynku” - Karola Goduli. Ojciec Joanny – Jan, był komornikiem, lub pracownikiem huty cynku, a matka – Antonina, służącą w domu przemysłowca. W 1845 roku zmarł jej ojciec, a matka od tej chwili nie zajmowała już się swoimi dziećmi. Malutką Joasią zaopiekowała się inna służąca Goduli, Emilia Lukas. Dziewczynka w przyszłości również miała się trudnić tym zajęciem. Tak się jednak nie stało.
Według legendy, pewnego razu mała Joasia narwała w ogrodzie kwiatów i przyniosła Goduli. Ten był ogromnie zaskoczony całym wydarzeniem. Musimy wiedzieć, że mimo ogromnej fortuny Godula był bardzo osamotniony i nieszczęśliwy. Ludzie bali się go, ponieważ był osobą tajemniczą, a do tego fizycznie oszpeconą. Nie mógł też ufać swojej rodzinie, gdyż wszyscy byli łasi na jego pieniądze. Dlatego tak bardzo ujęła go bezinteresowna i szczera miłość dziecka.
Pewne jest, że bardo polubił dziewczynkę, spędzał z nią wiele czasu oraz zatrudnił dla niej prywatnych nauczycieli. Gdy miała 6 lat zabrał ją w swoją ostatnią podróż, kiedy to ciężko chory udał się na leczenie do Wrocławia. Dzień przed swoją śmiercią udało mu się sporządzić testament, w którym ustanowił ją główną spadkobierczynią swojego majątku.
To było niesamowite wydarzenie. Mała Joasia w jednej chwili z biednej dziewczynki została dziedziczką jednej z największych fortun ówczesnych Niemiec. Stała się właścicielką 4 kopalń galmanu, 6 kopalni węgla, 4 majątków ziemskich: Szombierki-Orzegów, Bobrek, Bujaków oraz Chudów-Paniówki, które łącznie miały 70 tys. mórg pola i 3,5 tys. mórg lasu.
Testament był ogromnym zaskoczeniem dla siostrzeńców Goduli. Otrzymali oni tylko niewielkie sumy pieniędzy głównie dlatego, iż prowadzili hulaszczy tryb życia i nie nadawali się do interesów, przez co mogliby zmarnować cały majątek. Znalazł się w nim jednak zapis, że w razie bezpotomnej śmierci Joanny cały majątek trafiłby jednak w ich ręce. Początkowo siostrzeńcy próbowali obalić ostatnią wolę wuja, gdy to się nie udało uciekli się nawet do próby otrucia dziewczynki.
Wykonawcami testamentu zostali Emilia Lukas i wieloletni przyjaciel, doradca i prawnik Goduli, Maksymilian Scheffler. W obliczu zaistniałych wydarzeń zmuszeni byli ukryć dziewczynkę u sióstr Urszulanek we Wrocławiu. W 1849 roku wróciła do Szombierek i zamieszkała w pałacu Goduli. Niedługo potem musiała jednak wracać do Wrocławia, gdyż siostrzeńcy nie chcieli dać za wygraną.
Po opuszczeniu klasztoru Joanna zamieszkała w domu Schefflera. Tam też w wieku 16 lat poznała hrabiego Hansa Ulricha von Schaffgotsch. Był on potomkiem znakomitej rodziny śląskich arystokratów, która posiadała uzdrowisko w Cieplicach, zamek w Chojniku, miasteczka Mirsk, Kowary, Gryfów oraz liczne wsie w okolicach Jeleniej Góry. Sam Hans nie miał jednak prawa do rodzinnego majątku, gdyż był niepierworodnym synem. Miał jednak wspaniałe nazwisko, koligacje z europejskimi dynastiami oraz był porucznikiem huzarów. Małżeństwo Joasi z o 11 lat od niej starszym arystokratą, mogło przynieść kres wszystkim problemom związanym z spadkiem. Dodatkowo młodzi pokochali się od pierwszego wejrzenia.
By jednak mogło dojść do zawarcia sakramentu, potrzeba było zrównać ich status społeczny. W tym celu Scheffler wystarał się u króla Prus Fryderyka Wilhelma IV o tytuł szlachecki dla Joanny. Po prostu zwyczajnie go kupił. Od 1858 roku jej rodowite nazwisko Gryzik zostało zamienione na Schomberg-Godulla. Otrzymała też herb rodowy w złoto-niebieskich barwach, na którym widniały górnicze narzędzia, młotek i pyrlik. Herb miał przypominać o jej górnośląskich korzeniach.

Pałac w Kopicach
15
listopada 1858 roku nic nie stało już na przeszkodzie by młodzi
mogli zawrzeć sakrament małżeństwa, w kościele Najświętszej
Marii Panny w Bytomiu. Następnie kupili Kopice, przebudowali
tamtejszy pałac, tworząc sobie jedną z najpiękniejszych
rezydencji na Górnym Śląsku.
W tym celu Hans Ulrich najął wybitnego architekta Carla Ludecke. W efekcie powstała bardzo malownicza budowla z licznymi wieżami i wykuszami. W jej wnętrzu umieszczono ogromną kolekcję rzeźb, obrazów, trofeów myśliwskich, rzadkich książek oraz zbroi rycerskich. Dookoła pałacu powstał 60-hektarowy park krajobrazowy, z pięknymi ogrodami, stawami, oranżerią i ogrodami zimowymi. Umieszczono tam ponad 1000 rzeźb postaci i zwierząt, przepiękne fontanny, sztuczne wyspy i pawilony. W przypałacowej palmiarni mieściły się nawet 17-metrowe egzotyczne drzewa. Pałac w kopicach zwany był „Pałacem na wodzie”.
W 1859 roku urodziło się pierwsze dziecko Joanny o imieniu Jan Karol. Wtedy też wypełniony został warunek testamentu i wszystkie problemy się skończyły. Później miała jeszcze trzy córki. Wszystkie dzieci zawarły korzystne małżeństwa z przedstawicielami najwspanialszych rodów europy.
Mimo komfortowych warunków życia para nie zapomniała o swoich interesach i pracownikach. Hrabia Hans Ulrich nauczył się języka polskiego, oboje byli zwolennikami partii katolickiej i nie podobała im się polityka „kulturkampfu”. Dbali o swoich pracowników, budowami im mieszkania, w znacznym stopniu przyczynili się do powstania kościołów w Szombierkach, Orzegowie i Bobrku. Joanna należała do wielkich filantropów, budowała sierocińce i ochronki dla biednych dzieci, była mecenasem sztuki.

Pałac w Kopicach
Joanna
doskonale znała się też na prowadzeniu interesów. Stworzyła
nowoczesne kopalnie i huty żelaza, a odziedziczony majątek
pomnożyła 7 razy. W 1905 roku rodzinne przedsiębiorstwo
przekształcono w spółkę akcyjną „Gräflich Schaffgotsche
Werke”, z kapitałem 50 milionów marek. Podczas odwiedzin swoich
dóbr ubierała się w strój ludowy i mówiła gwarą. Z kolei
potrafiła też błyszczeć na salonach.
Joanna Schaffgotsch zmarła 21 czerwca 1910 roku, w wieku 68 lat. Została pochowana w mauzoleum w Kopicach. W testamencie swój majątek podzieliła pomiędzy dzieci i wnuków. Sporą sumę zapisała na rzecz służby pałacowej, sióstr Szarytek we Wrocławiu, czy zakładów głuchoniemych we Wrocławiu i Raciborzu. Jej mąż zmarł kilka lat później i został pochowany obok niej.

Mauzoleum w Kopicach
Cała
opowieść wydaje się nieprawdopodobna. Malutka Joasia przypadkiem
odziedziczyła jedną z największych fortun nie tylko na Śląsku,
ale i w całych ówczesnych Niemczech. Poznała hrabiego, którego
pokochała oraz w miłości i szczęściu przeszli razem przez całe
życie. Ponadto zamieszkali w jednym z najpiękniejszych ówcześnie
pałaców. Każdy pomyślałby, że jest to tylko kolejna historyjka
z bajek Disneya, jednak ta historia wydarzyła się naprawdę. Szkoda
tylko, że wydarzenia po roku 1945 psują tą sielankową opowieść
i to w tak paskudny sposób.

Komentarze
Prześlij komentarz